sobota, 15 grudnia 2012

WISIOR SÓWKA

Doszłam do wniosku, że ta sówka to "ni pies, ni wydra"! Starszy synio jak zobaczył, to powiedział "o jaki ładny niedźwiadek", po czym przyczłapał młodszy (który idzie w zaparte i nie chce mówić, choć się mu powtarza, że starszy brat w jego wieku to...) i wydał z siebie taki dźwięk, jakim zwykle oznajmia, że na horyzoncie pojawił się kotek, albo piesek.
Moja sówka, srebrna główka wylęgła się w mojej wyobraźni, gdy pewna, znajoma, elegancka pani :):):) w pewnym, znajomym, eleganckim sklepie (z miejsca pozdrawiam) pokazała mi srebrne wisiorki sówki. Pięęęękne. No, to nie ma, że sobie odpocznę.

Oto moje świecidełko
Na początku był cekinowy chaos na ficowym tle.

Później pojawiły się oczyska i dzióbek.

Gdy już sobie wszysko przełożyłam z głowy na filc, do gry wkroczyła igła z żyłką (dobrze mieć tatę wędkarza ;))

Aż tu pojawiły się schodki...jak to wykończyć?

Zdecydowałam, że konieczne są jeszcze skrzydełka. Po czym wykroiłam z filcu tył sówki, który zakrył "warsztacik".

Awers sówki

I dopracowany rewers.

Sówka jak na razie wisi na łańcuszku, ale chyba zrobię z niej breloczek na klucze.

Pozdrawiam serdecznie!

niedziela, 9 grudnia 2012

OZDOBY CHOINKOWE

Miała być w tym roku choinka "trendy". Z powodu braku czasu, a i chyba też ochoty, nawet nie wiem co jest w tym roku na choinkowym topie, w związku z czym u mnie będzie choinka w sztandarowych, bożonarodzeniowych barwach. Mówię tu oczywiście o czerwieni i złocie ;)
Moje zbiory choinkowych ozdóbek powiększyły się o kilka gwiazdek z filcu, szyszek oraz piernikowych witrażyków. Jeśli macie ochotę na podobne zapraszam do podglądnięcia i do roboty ;)


Przepis na piernikowe witrażyki dostałam kilka lat temu od sympatycznej pani Ewy. Są cudnie pachnące i smakują wyśmienicie. Robi się w nich okrągłe okienko, w które kładzie się landrynkę i bach do piekarnika. Po 10 minutach jest już gotowe.
Oto przepis:
  • 125 g miękkiego masła
  • 1/2 szkl. brązowego cukru
  • 1/2 szkl. płynnego miodu
  • 2 i 1/2 szkl. mąki pszennej
  • 1 łyżeczka mielonego imbiru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
Mikserem ucieramy masło z cukrem na puszysty krem. Dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy ciasto. Owijamy je w folię spożywczą i wkładamy na 30 min. do lodówki. Po tym czasie rozwałkowujemy ciasto na posypanej mąką stolnicy. Foremkami wycinamy pierniki. Plastikowym korkiem od butelki robimy okrągłe okienka, a słomką do napojów robimy dziurki do zawieszania. Pierniki wykładamy na blachę, wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia - KONIECZNIE! (w przeciwnym razie landrynki przykleją się do blachy i trudno będzie odkleić pierniki). W okienkach kładziemy różnokolorowe landrynki i wkładamy blachę do rozgrzanego do 180 st. C piekarnika na 8-10 min. Po tym czasie blachę wyciągamy, czekamy, aż pierniki ostygną i delikatnie odrywamy je od papieru. Pomoc ostrego noża niezbędna :):):)

Oto mój piernikowy witrażyk pod światłem


Na choince zawisną także moje szyszunie, malowane złotym lakierem do paznokci. Niewiele wkładu, a cieszy oko. Żałuję jedynie, że tak mało szyszek uzbierałam tego roku. Obiecuję sobie na przyszłość poprawę;)



I jeszcze w pełnej krasie. W końcowym efekcie wyszły cztery ;)

A teraz pora na moje gwiazdy. Jak robić te gwiazdeczki, nauczyła mnie moja Mamcia. Robiłyśmy je kilka lat temu z papieru. Pomyślałam jednak, że może z filcu byłyby wytrzymalsze. Okazało się, że z filcu to można robić chyba wszystko.

Wycięłam 6 kwadratów o bokach 5 cm, złożyłam dwa razy i ponacinałam 3 razy.


Tak ponacinane wierzchołki trójkacików złapałam nitką i zszyłam na przemian po obu stronach. Wyszło coś na kształt rombu - to 1/6 calej gwiazdki.

Kiedy wszystkie części były gotowe, zszyłam środek oraz miejsca styczne. 
I gwiazdka gotowa.

Nie byłabym sobą, gdybym ich jeszcze nie "podrasowała".

Oto ROCK STAR - z ćwiekami żeby jednak trochę "trendy" było;)

IMPROWIZACJA, czyli co jeszcze można pomalować lakierem do paznokci.

SUBTELNA I - ja chcę koraliki !

SUBTELNA II - ja też chcę koraliki, ale inaczej!

Jak to wszystko zawiśnie na mojej choince, to mój półtoraroczny synio tej choince nie przepuści. Ma ktoś sprawdzone sposoby jak odwrócić uwagę brzdąca od choinki na jakieś 3 tygodnie? Będę dozgonnie wdzięczna!!!

Pozdrawiam serdecznie!

środa, 28 listopada 2012

RĘKAWICZKI IDEALNIE DOPASOWANE

Jakiś czas temu wybrałam się po wełnę na rękawiczki. Nie byłam zdecydowana co do koloru, w konsekwencji czego do domciu wracałam z krwiście czerwonymi motkami. I uparcie wmawiałam sobie, że to był strzał w dziesiątkę! Dlaczego wybrałam ten kolor? Nie wiem!  Mam tylko jedną jedyną, czerwoną bluzkę i tu akurat wiem dlaczego -  bo ja nie lubię czerwieni. A tu masz, taki zakup. Hmmm... latek przybywa, zmieniam się ja, zmieniają się moje upodobania, polubiłam czerwień. Kurcze! Fajnie jest ;)

Pomysł na rękawiczki wpadł mi do głowy w sklepie. A właściwie podpatrzyłam jeden detal, który nadawał rękawiczkom fajnego wyrazu. Zapraszam do oglądania ;)

 Tak prezentują się na dłoniach.

Rękawiczki zostały zrobione z wełny w 100% akrylowej, na szydełku 2,5 mm. Szydełko wkłuwałam w tylną nitkę oczka, po czym robótkę odwróciłam na drugą stronę i dalej przerabiałam splotem fantazyjnym, który zakończyłam pikotką.

Rozpoczęłam od zrobienia kółeczka z trzech okrążeń. Przy każdym okrążeniu dodawałam kolejne oczka.

Od czwartego rzędu nie dodawałam już oczek , tylko co jakiś czas przymierzałam robótkę na palca. Gdzieś w 1/3 wysokości palca dodałam oczko, żeby go nieco poszerzyć. Dodawanie oczek do sprawa indywidualna, zależna od grubości naszych palców. W moim przypadku tych dodanych oczek troszkę jednak było ;)

Kiedy zrobiłam już wszystkie "paluchy" - długie, krótkie, grube i szczupłe, trzeba było je ze sobą połączyć. Najpierw połączyłam trzy, później dodałam małego paluszka, a dużo, dużo dalej kciuka. Wyszła taka śmieszna forma dłoni "odlana szydełkiem" ;)




Kiedy już przebrnęłam przez splot fantazyjny, to chciałam go równie fantazyjnie zakończyć i padło na dźwięcznie brzmiącą "pikotkę". Ostatnie okrążenie, czyli baza dla pikotki wymagało małych modyfikacji. Chciałam wstawić ów detal, o którym wspomniałam wcześniej, czyli hmmm...jak to nazwać... haczyk na kciuka. O!




Te rękawiczki okazały się bardzo ciepłe. Muszę więc poczekać z inauguracją sezonu zimowego. Jak na razie zakładam je jedynie do zdjęć.



Pozdrawiam serdecznie!


czwartek, 22 listopada 2012

LEGGINSY SNAKE - WĘŻOWA SKÓRKA

Legginsy miałam sobie kupić. Kiedy jednak zobaczyłam cenę, aż mnie zmroziło! No nie, już na prawdę nie wiedzą jaką marżę narzucić. Chciałam mieć coś z węża na nogach, a tu proszę, mam go w kieszeni ;)
Następnego dnia stwierdziłam, że jednak pójdę i przymierzę..., a nuż nie będą wygodne, to łatwiej będzie zrezygnować z zakupu. Po drodze mijałam sklep z tkaninami, wstąpiłam, no i są! Wężowe skórki! Elastyczne tkaniny z piękną imitacją wężowej skóry w kilku odcieniach. Skusiłam się  na odcienie brązu i ciemnego pomarańczu. 


Myślę, że najlepszym sposobem na zrobienie formy na legginsy jest rozprucie szwów w tych, które już mamy. Po zdjęciu formy wystarczy zszyć je z powrotem.
Jeśli natomiast jesteś dumną posiadaczką Burdy ze stycznia 2011 r., to nie ma nic prostszego. Do tych legginsów jest tylko jeden wykrój.


Wierzcie mi, nigdy nie uporałam się z kopiowaniem formy tak szybciutko;)
Z kalki na materiał i wykrój gotowy.




Moja maszyna ma tylko pdstawowe funkcje, nad czym ubolewam niezmiernie, bo szycie na niej materiału elastycznego to droga przez mękę! Jest jednak na to sposób. Wystarczy szyć taką tkaninę wąsko ustawionym ściegiem zygzakowym.


Podłożenie nogawek także przeszyłam zygzakiem.



A teraz tunelik na szeroką gumkę. Im szersza, tym mniej będzie wpijała się w brzuszek.



I jeszcze je tylko na siebie wciągnę...


No i w zasadzie już ;)

Podobają się Wam te wężowe zygzaczki. Mi bardzo, choć jest to dla mnie dość zaskakujące, bo ja panicznie boję się węży...
Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 17 listopada 2012


NASZYJNIK KOŁNIERZYK Z ĆWIEKAMI

Jak mi się coś bardzo spodoba, to próbuję to "podrobić". Tym razem podrabiałam kołnierzyk, a właściwie robiłam na szydełku. W początkowym zamyśle mój naszyjnik miał być wyszywany złotymi ćwiekami.

I taki powstał.



Później pomyślałam, że piękny byłby również ozdobiony perełkami.



Kolejne etapy powstawania kołnierzyka były następujące:

  • Wybrałam wełnę fantazyjną "Carina", która pięknie połyskuje i jest dość ciężka, a do przerabiania szydełko 2,5 mm.
  • Następnie zrobiłam łańcuszek składający się ze 120 oczek.



  • Zaznaczyłam nitką połowę łańcuszka i zaczęłam przerabiać "półsupkiem podwójnym" do tego właśnie oznaczenia. Wróciłam rządkiem "oczek ścisłych", ale nie do końca. Pozostawiłam kilka końcowych oczek i wróciłam znów "półsupkiem podwójnym" i tak do uzyskania 4 rzędów.


  •  Po zrobieniu jednego skrzydełka wzięłam się za drugie. I pozostało już tylko przyszycie ćwieków wedle uznania...

 

  • No i oczywiście przyszycie zapięcia.

  • A teraz uwaga! Będzie przymiarka...
  
Która wersja podoba się Wam bardziej? Ta z pazurem, a właściwie ćwiekiem, czy grzeczniejsza "do cioci na imieniny"? Bo przyznam szczerze, że ćwieki są dla mnie zbyt hardcore'owe. Może, gdy kiedyś wybiorę się na jakąś szaloną imprezę, to się przebiorę...za PRETTY WOMEN! Hahaha!!!

Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 10 listopada 2012

NORWESKI STYL - TOREBKA

      W poprzednim sezonie na półkach sklepowych zakrólowały piękne, norweskie wzory. I aż się uginało od swetrów, szali, czapek, otulaczy, a nawet butów i torebek z akcentem norweskich śnieżynek. 
Przeglądnęłam swoje rzeczy w celu małych kombinacji i padło na ...torebkę. Był czas, że ową torebkę można było dostać na bazarkach od Pomorza po Tatry, a zobaczyć u co drugiej przechadzającej się polskimi ulicami pani ;)
 Nadszedł czas na "nowe wcielenie"!


Torebka w swej pierwotnej wersji wyglądała tak 


Pomyślałam, że usunę "klapkę" i wydziergam sobie nową.


Na mój zestaw roboczy, poza torebką oczywiście złożyły się : wełna fantazyjna z Cariny w kolorze czarnym oraz wełna popielata ze srebrną nitką (nie mam jednak namiarów producenta). Druty nr 3 mm i co najważniejsze "rozkład jazdy" czyli świetna książka dla chcących wgłebić się w tajniki robótek na drutach "W świecie oczek...".



W tej książce, aż roi się od przeróżnych wzorów splotów, co nakręca moją wyobraźnię do kolejnych "przedsięwzięć"...jaka szkoda, że doba ma tylko 24 h !
Na stronie 146 jest ta oto rycina

 I już gotowa śnieżynka w kolorze. Wzór na mojej torebce nieco odbiega od tego.


 Odmierzyłam potrzebną liczbę oczek i się zaczęło, to co bardzo lubię ;)


Gotowa część zewnętrzna.


I wewnętrzna wraz z zapięciem, które odpięłam od starej klapki.



Pozostało jedynie przyszyć klapkę do torebki, najlepiej w miejscu starej klapki. Moja maszyna utrudziła się niezmiernie, ale dała radę. Po końcowej kosmetyce torebka była gotowa "na wyjście". Nadaje się ?



Pozdrawiam serdecznie!